Relaksacja z gongiem i misami tybetańskimi

Gong jest najbardziej wysublimowanym instrumentem dla jogina. Jest nie tylko instrumentem. Przypomina wyglądem słońce, którego światło jest lecznicze dla ciała i psychiki, lecz uzdrawiającą właściwością gongu jest dźwięk. Wibracje, które wydobywa, mają niezwykłą moc regenerowania systemu nerwowego i regulowania układu hormonalnego . Podczas głębokiej relaksacji, której towarzyszy, wyhamowuje strumień myśli, umysł uspokaja się, a ciało rozluźnia.

Dzieje się tak, ponieważ fala dźwiękowa wytwarzana przez gong ma całe spektrum częstotliwości, tak jakby zawierała w sobie całą orkiestrę instrumentów. To tzw. alikwoty, które słyszymy i infradźwięki oraz ultradźwięki niesłyszalne dla ludzkiego ucha. One pobudzają zakończenia nerwowe i organizm wchodzi w stan rezonansu z instrumentem.

Jest to działanie podobne do defragmentacji dysku twardego w komputerze, porządkuje nas wewnętrznie. Wibracje rozchodzące się w ciele, pobudzają krążenie płynów, jak drenaż limfatyczny, co ma działanie oczyszczające organizm z toksyn, usprawnia pracę gruczołów wydzielania wewnętrznego i przyspiesza regenerację tkanek. Korzyści z takiego masażu można odczuwać jeszcze kilka dni po relaksie.

Dźwięk gongu rezonuje z ciałem, płynami ustrojowymi np. cyrkulacją płynu mózgowo-rdzeniowego, z limfą, która nie ma w organizmie swojej pompy, a dźwięk gongu ją porusza, meridianami energii i dzięki temu wpływa również na sferę emocjonalną (na tarczy gongu możemy odzwierciedlić system czakr). Dlatego tak ważne jest rozluźnienie się podczas sesji, przyjęcie jak najbardziej komfortowej pozycji leżącej, okrycie się kocem, podłożenie niewielkiej poduszki pod głowę, a przede wszystkim poddanie się dźwiękowi i wibracji. Najważniejsze to nie spinać się i zaakceptować to co przyniesie sesja.

Od kilku lat sesje z gongami stały się bardzo popularne. A ja pamiętam moje pierwsze zetknięcie z gongiem na kursie nauczycielskim i wielkie WOW po relaksacji. I oczywiście od razu zapragnęłam grać na gongu. Po kursie nauczycielskim wzięłam udział w warsztatach przygotowujących do prowadzenia sesji w dźwiękach a także masaży dźwiękiem mis tybetańskich u Moniki i Kuby Koryckich i zamówiłam niewielki instrument (60 cm średnicy). Następne trzydniowe warsztaty odbyłam u Tomka Czartoryskiego i jego partnerki Abby.

O gongu można myśleć jak o słońcu – symbolizuje ducha i Źródło Życia. Jest jak subtelny świat. Centrum gongu reprezentuje element ognia i świadomość – to purusha, obszar wokół centrum reprezentuje umysł; jego moc kreacji – to prakasha, a zewnętrzna część tarczy gongu to manifestacja świadomości i projekcja kreatywnego umysłu w zewnętrznym świecie, jako przejawianie się w ciele i w ogóle w naturze – to prakriti.

Możemy myśleć o gongu jako portalu do subtelnego świata, gdzie nasze skończone ja, łączy się z nieskończonością istnienia i tajemnicą życia. Dlatego ważna jest zarówno intencja grającego na gongu, jak i to z czym przychodzisz na sesję. Warto przy pomocy mantry połączyć się z ze Złotym Łańcuchem Nauczycieli przekazujących światło wyższej świadomości, aby skontaktować się z nauczycielem w sobie – swoją wyższą istotą.

Rzecz o Mudrach – jak to działa?

Ciało jest potężną anteną wysyłającą i odbierającą subtelną energię zwaną praną. Współczesna nauka potwierdza, że poruszanie dłońmi, palcami, uciskanie, czy masowanie wpływa na stymulację pewnych obszarów mózgu. Terapia manualna, która może być częścią psychoterapii lub aktywizowania dzieci z różnymi dysfunkcjami, czy aktywizowania seniorów, oparta jest na tej właściwości ludzkiego organizmu. Precyzyjne trzymanie w dłoniach różnych przedmiotów, lepienie, rysowanie jest częścią rozwoju psychoruchowego dziecka i poznawania świata za pomocą zmysłu dotyku.

Każdy ze zmysłów oznacza jakiś obszar w mózgu, który intensywnie przetwarza informacje, zachodzą w nim reakcje chemiczne i fizyczne, podczas korzystania z niego. W dużym uproszczeniu; gdy jakiś ze zmysłów wskutek starzenia, czy choroby jest mniej używany, to jakaś część w mózgu przestaje pracować i ulega degeneracji.

Są mudry, w których pozostając w asanie, stosujemy zamknięcia, czyli bandhy i kierujemy wtedy odpowiednio energię praniczną, ale my zajmiemy się mudrami najczęściej stosowanymi w krijach Kundalini Jogi, czyli układami dłoni.

Mudry, jako wspomniane układy dłoni, poruszają życiową energię i stymulują pewne obszary w mózgu i innych organach ludzkiego ciała są integralną częścią zestawów ćwiczeń i medytacji w ruchu. Najbardziej znaną i najczęściej stosowaną jest mudra modlitewna , czyli gest Namaste (moja dusza wita się z Twoją duszą), która poprzez równomierny docisk na całej powierzchni obydwu dłoni, równoważy współczulny i przywspółczulny system nerwowy, żeński męski aspekt energii, prawą i lewą półkulę mózgu, energię księżycową – chłodną i energię słoneczną – gorącą. Jest gestem kierującym uwagę do własnego wnętrza, dlatego zwykle na zajęciach Kundalini Jogi, trzymamy tę mudrę na wysokości ośrodka serca, podczas śpiewania mantr początkowych.

Mudra modlitewna - gest Namaste
Mudra modlitewna – gest Namaste


Mudra modlitewna trzymana nad głową oznacza oddanie czci Sile Wyższej i taką pozycję przyjmuje się np. w jednym z elementów Kriji na sprostanie presji czasów, która była przedmiotem naszej praktyki w Pracowni Mistrza i w parku a także w Kriji na Płuca, Pole magnetyczne i głęboką medytację. To oczywiście przykłady, które teraz przychodzą mi do głowy.

Drugą często stosowaną mudrą jest mudra Ksepana, w której palce wskazujące są proste i stykają się ze sobą na całej długości, a pozostałe są naprzemiennie splecione. Ta mudra jest stosowana np. w Sat Kriji – jednym z najważniejszych ćwiczeń w Kundalini Jodze. Na poniższym zdjęciu jest elementem Zielonej Kriji, która była przedmiotem naszej praktyki w Pracowni Mistrza tuż przed przerwą wakacyjną. Mudra Ksepana jest zwana gestem odpuszczenia lub duchowego oświecenia. Wspomaga proces wydychania, czyli stymuluje energię Apany. Połączenie energii obu palców wskazujących stymuluje żywioł powietrza, tworząc wewnętrzną bryzę, która wywiewa z życia skostniałe idee i zanieczyszczenia. Ksepana mudrę utrzymuje się też w ostatnim ćwiczeniu Kriji pobudzającej kreatywność dla V czakry, w kriji na uwalnianie wewnętrznego gniewu, medytacji na piękną pomyślność i wielu innych.

Ksepana mudra
Ksepana mudra

Sztandarową medytacją Kundalini Jogi jest Kirtan Krija. Nie robimy jej często na zajęciach, ponieważ zajmuje 31 minut, ale warto włączyć ją do osobistej praktyki – szczególnie teraz na wakacjach, jeśli macie więcej czasu na nią. Czantując mantrę Sa Ta Na Ma, która odzwierciedla nieustanny rytm kosmosu (narodziny, rozwój, rozpad i ponowne odrodzenie), z każdą sylabą mantry stykamy kciuk kolejno z palcem wskazującym, środkowym, serdecznym i małym, tworząc odpowiednio mudrę mądrości – Dźńana mudrę, mudrę Akaśa, mudrę Sthira i mudrę Waruny.
Każdy palec jest powiązany z jakimś żywiołem i jakościami:
– wskazujący z mądrością
– środkowy z cierpliwością, oddaniem
– serdeczny z witalnością
– mały ze zdolnością do komunikacji
Kirtan Krija ma ogromną moc, przynosząc równowagę mentalną i emocjonalną. Jej praktyka była nawet przedmiotem badań naukowych i tu możecie poczytać o wnioskach.

Kilka miesięcy temu odkryłam medytację Shashara Kala, która pozwala na bycie spójnym i jednoczy trzy aspekty umysłu: pozytywny, negatywny i neutralny. Przynosi do życia cierpliwość i wiedzę.

Medytacja Shashara Kala – zapraszam do praktyki

Przy pisaniu posta korzystałam z książki Swami Saradanda „Mudry sposób na zdrowie, energię i równowagę”. Polecam jej lekturę, ponieważ świetnie rozwija temat przepływu energii i tłumaczy dlaczego i w jaki sposób mudry działają.

Lato Joga

Przyszło lato. Takie słoneczne i ciepłe. W dzień zakończenia roku szkolnego obserwowałam w pociągu jadąc do pracy, młodych ludzi, którzy właśnie rozpoczynali wakacje i przywołałam uczucie, które kiedyś towarzyszyło mi w taki dzień. Perspektywa dłużej trwającej nieograniczonej wolności, luzu, radość z tego, że nic nie muszę:-) połączona z nadzieją na spotkania, miłość, przygody. Po prostu cudownie.

Tymczasem na swój urlop muszę poczekać jeszcze półtora miesiąca, pokonując spiętrzenie służbowych obowiązków i wdrażając nową osobę. Póki co, trzeba się cieszyć drobiazgami i wygospodarowanymi dla siebie wolnymi chwilami i spożytkować je jak najlepiej. W ostatni piątek, gdy na zewnątrz było 35 stopni w cieniu, cieszyłam się po powrocie z biura do domu, że nie nagrzało się w nim za bardzo i dało się żyć:-D, a wieczorem poszłam na spacer do parku, ściągnęłam sandały i chodziłam boso po trawie, rozkoszując się chłodem i wilgotnością ziemi, miękkością koniczyny, zapachami i kolorami. Uwielbiam takie ciepłe letnie wieczory, nawet w mieście.

Podczas zajęć, co któreś ćwiczenie, robimy rundy dookoła mat, przenosząc uważność na pracę stóp i odczucia płynące z kontaktu z podłożem. Szczególnie przyjemne jest to podczas naszych parkowych sesji, z powodów, jak wyżej;-) Stopy łączą z matką ziemią, odprowadzają nadmiar gorąca i niwelują szkodliwy wpływ smogu elektromagnetycznego. Zwykle w ogóle nie zwracamy na nie uwagi (chyba, że odczuwamy w nich jakieś dolegliwości lub przeciwnie czujemy przyjemność np. podczas ich masażu) a przecież jest na nich mapa całego organizmu. Niosą nas przez życie, utrzymując ciężar całego ciała i również dlatego warto dać im trochę uwagi na zajęciach jogi. Tu możesz przeczytać post Ani Błażejewskiej o stopach. Na kursie AcuYin z Dominikiem Trznadlem uczyliśmy się odnajdywać punkty akupresurowe na stopach związane z meridianem śledziony (punkt yellow emperor), meridianem pęcherza moczowego (punkt kun lun mountain) oraz meridianem nerek (punkt witalności gushing spring, great ravine, shining sea). Jeżeli ktoś chciałby poeksperymentować z akupresurą, to proszę o kontakt – umówimy się na bezpłatną sesję:-)

W każdym razie w czwartek pomogłam sobie akupresurą przy bólu głowy spowodowanym prawdopodobnie, przechodzącym frontem atmosferycznym. Wiele razy powtarzałam, że jestem chodzącym barometrem i mój organizm bez pudła, aczkolwiek mało przyjemnie, informuje, że coś się dzieje. W czwartek przy temperaturze 35 stopni na zewnątrz, ja pracując w domu, miałam lodowate nogi i boczny ból głowy i to naprowadziło mnie, żeby stymulować punkty potrójnego ogrzewacza na powierzchni nadgarstka, punkty nerek po wewnętrznej stronie stopy (pomiędzy ścięgnem Achillesa, a najwyższym punktem kostki, punkt żołądka (leg three li) i jeszcze jeden punkt na zewnętrznym końcu brwi. I co? Pomogło. Poczułam się lepiej, nogi się rozgrzały, a wieczorem poszłam prowadzić ostatnie, przed przerwą wakacyjną zajęcia, na których robiłyśmy kriję dla piątej czakry. I na zajęciach nastąpiło cudowne ozdrowienie. Oprócz ewidentnych korzyści z praktyki jogi i ćwiczeń oddechowych, z pewnością zadziałała uzdrawiająca energia grupy. Dziękuję Wam Kochane Joginie.

Czując ogromną wdzięczność do dziewczyn postanowiłam przepraktykować medytację, którą poznały podczas zastępstwa z Tomkiem Damzynem i prosiły, aby powtórzyć ją jeszcze w Pracowni Mistrza lub w parku. Jest to medytacja z mantrą Dharti He, Akasza He, Guru Ram Das He. Z poszczególnymi częściami mantry, dotyka się ziemi (lub wizualizuje ziemię), wznosi ręce do nieba (lub wizualizuje jego błękit) i łączy jakość materii z nieskończonością na ośrodku serca, wizualizując piękne, czyste światło promieniejące na cały wszechświat. Medytacja jest przepiękna i była częścią naszej praktyki na ostatnich zajęciach w parku.
Tu można posłuchać utworów do tej medytacji: https://www.youtube.com/watch?v=klJAS5yjZQs, https://www.youtube.com/watch?v=2uZqmIbhhC0

Edit: 2022-07-24

Sezon urlopowy już w pełni, co widać było nawet po liczbie osób spacerujących w parku i na zajęciach, które były dziś bardzo kameralne, bo przyszły 3 osoby, a na medytację dołączyła jeszcze Ania Błażejewska.
Moje doświadczenie pokazuje, że na ogół ruszając z jogą w plenerze, na początku przychodzi sporo osób, a później wystarczą dwie niedziele pod rząd z gorszą pogodą i gdy sesje są odwołane, trudniej wrócić do regularnych zajęć. W gorące lato pod koniec lipca już raczej wszyscy myślą o wyjazdach i jakoś zajęcia same się wygaszają.
Ja również czekam na swój urlop z utęsknieniem i wolnych chwilach zajmuję się przygotowaniami do wyjazdu, więc z regularnymi zajęciami wrócimy po wakacjach już na sali w Pracowni Mistrza:-)

Joga Yin i Yang

asana Yin półsiodło

Tydzień temu zakończył się kurs nauczycielski AcuYin, czyli Yin Jogi w odniesieniu do Tradycyjnej Chińskiej Medycyny. Chciałam napisać o nim posta na świeżo, ale wprost z kursu, wpadłam w wir służbowych obowiązków związanych z moją pracą w banku i nie miałam do tego głowy, krótko mówiąc. To prawda, że wszystko ma swoje miejsce i czas i najlepiej robi skupienie się na aktualnie najważniejszym temacie.

W każdym razie, w środę po raz pierwszy praktykowałam w domu Yin Jogę bez filmu z Youtube, tylko korzystając z podręcznika Olgi Kuriaty, świadomie wybrałam odpowiednie dla siebie, warianty asan z sekwencji szpagat. Jest to zestaw pozycji działający na rozciągnięcie tyłów nóg, mięśnia biodrowo-lędźwiowego i mięśni czworogłowych ud. Stymulowane meridiany to głównie meridian śledziony i żołądka.

W Yin Jodze najbardziej lubię to, że praktykując, wchodzę mocno w stan relaksacji – podobny do tego w savasanie. Ta praktyka jest najprzyjemniejsza wieczorem, a rano następnego dnia mam dużo energii.

Pomimo tego, że kurs AcuYin był kursem nauczycielskim, nie będę spieszyć się z podjęciem prowadzenia zajęć Yin. Teraz jest czas na integrację tej wiedzy i różnych odkryć dotyczących pracy ciała i energii Qi. Natomiast od razu mogę zastosować w Kundalini Jodze to, czego dowiedziałam się o meridianach (czyli nadis) i punktach akupresury. To na pewno daje większą świadomość o tym, dlaczego dana krija jest skonstruowana tak, a nie inaczej.

Po ostatnich eksperymentach na zajęciach z nowymi zestawami ćwiczeń Kundalini Jogi, zgodnie doszłyśmy do wniosku, że mamy ochotę na bardziej tradycyjną praktykę kriji. I w ostatni czwartek, przedmiotem zajęć w Pracowni Mistrza, była Podstawa Nieskończoności, czyli krija dla obszaru miednicy i bioder, czyli dla pierwszej czakry. To tu daje o sobie znać brak bezpieczeństwa materialnego, brak stabilizacji np. w życiu zawodowym, czy potrzeba przynależności do jakiejś społeczności. To właśnie w tym miejscu ciała manifestują się emocje związane ze wspomnianymi tematami. Krije Kundalini mają charakter yang, czyli przez ćwiczenia oparte na powtarzaniu ruchów, m.in. wzmacniamy mięśnie.

Podstawa Nieskończoności doskonale uzupełnia się z sekwencją szpagat z Yin i naprzemiennie praktykowane, wpływają na osiągnięcie w praktyce asanowej, stanu sthiry i sukkhy, czyli siły i elastyczności. Czy to przekłada się na siłę i elastyczność umysłu? Przekonajcie się sami praktykując jogę w Pracowni Mistrza.

Relaksacja dla zapracowanych

relaksacja Być w harmonii

Niektóre osoby przychodzą na zajęcia jogi tylko dla relaksacji:-) Niektórzy jej najbardziej nie lubią lub nie dają sobie prawa do tego, żeby po prostu poleżeć i nic w tym czasie nie robić.

A ja? Kocham się relaksować:-) Czasem po trudnym dniu, to jedyna forma jogi, na którą mam ochotę. Jednak ćwiczenia są mi po prostu niezbędne do tego, żeby dobrze funkcjonować i dlatego objawieniem jakiś czas temu była dla mnie Metoda Feldenkraisa, która łączy relaks z delikatnym rozciąganiem. I nawet, jeśli ciało nie pozwala mi na większy wysiłek lub nawet lekką praktykę jogi, to ćwiczenia Feldenkraisa można robić zawsze.

O wpływie stresu na ciało i psychikę, działaniu współczulnego i przywspółczulnego systemu nerwowego napisano już tak wiele, że nie będę się mądrzyć. Każdy z nas od czasu do czasu doświadcza skutków stresu na sobie. Ważne, żeby w porę zauważyć, że potrzebujemy odpoczynku i dać go sobie chociażby klika minut.

Umiarkowane pobudzenie, czyli włączenie układu współczulnego, jest niezbędne do działania. Wywołuje je również pozycja ciała, dlatego do pełnego relaksu potrzebne jest położenie się, bo pozycja siedząca, poprzez nacisk na różne gruczoły wydzielania wewnętrznego, stymuluje nasz układ hormonalny do trybu aktywności. Dlatego nie sprawdza się np. próba pracy na leżąco;-) Organizm wtedy głupieje i nie wie, czy ma się mobilizować, czy relaksować.

Jeśli nie dajemy sobie prawa, do chociaż kilku minut, odprężenia w ciągu dnia, to w sytuacjach, gdy dłużej jesteśmy zestresowani, ciało jest tak napięte, że mięśnie, powięzi, nerwy, stawy przypominają zbroję. W takiej sytuacji łatwo o fizyczny uraz, nawet podczas praktyki jogi (co przetestowałam ostatnio na sobie).
W mijającym tygodniu, z tego powodu musiałam odpuścić sobie prowadzenie zajęć w Pracowni Mistrza. Wtorkowe poprowadziła za mnie Ania Błażejewska, czwartkowe odwołałam. W każdym razie podczas, gdy Ania mnie zastępowała, przeglądałam swoje filmy i zdjęcia z wakacji, bo jest to jeden z moich sposobów na to, żeby odwrócić uwagę, od problemów. Podczas ich oglądania wpadłam na pomysł zrobienia filmu z krótką relaksacją dla zapracowanych. Po raz kolejny stwierdziłam, że tylko w stanie odprężenia mogę być twórcza:-)
Poniżej film, w którym wykorzystałam utwór Bachan Kaur „Guru Ram Das lulleby” oraz tłumaczenie poematu Japji (27 pouri, czyli 27-mą część).

Ek Ong Kaar

Ek Ong Kaar

Wszystko jest jedną Kreacją. Absolut jest we wszystkim co istnieje. Takie jest znaczenie tego wersu, który jest mantrą nazywaną długim zawołaniem. Była to pierwsza mantra, której uczył Yogi Bhajan po przybyciu do USA.

Czym jest mantra i po co właściwie w Kundalini Jodze jest ich tak dużo? Najprostsze wytłumaczenie, to danie umysłowi zajęcia. Przez powtarzanie mantry, skupiając się na jej wymawianiu, niejako pacyfikujemy nasz umysł, który przestaje skakać z tematu na temat. Uzyskujemy w ten sposób koncentrację tak potrzebną w medytacji. Jednak to proste wytłumaczenie to zaledwie część całego zagadnienia.

Mantra jest zestawem dźwięków, które niosą ze sobą określone wibracje. Te częstotliwości pomagają zmodyfikować naszą świadomość (słowo mantra pochodzi z sanskrytu i składa się z dwóch słów: man – umysł, tras – rozciągać). Każda sekwencja ma określone znaczenie i poprzez harmonijne działanie dźwięku poszczególnych słów, wpływa na funkcjonowanie układu nerwowego i hormonalnego. Człowiek ma na podniebieniu 84 zakończenia nerwowe (2 przy każdym zębie i 20 na sklepieniu podniebienia) i dzięki powtarzaniu mantr te zakończenia nerwowe są masowane i wytwarzane impulsy elektryczne rozchodzą się po całym systemie nerwowym, docierając do mózgu, a konkretnie podwzgórza. Podwzgórze natomiast poprzez sprzężenie z przysadką mózgową ma wpływ na całą gospodarkę hormonalną – w języku jogi powiemy, że mantra stymuluje szóstą czakrę.

Mantra pomaga wyciszyć się, zrównoważyć energię i uspokoić emocje lub zmienić negatywne na pozytywne. Pomaga osiągnąć stan medytacyjnego umysłu – jest ona elementem medytacji. Katolicy regularnie chodzący do kościoła również mantrują Alleluja, Amen, czy Hosanna. Ciekawy jest również fakt, że nam Polakom łatwiej jest prawidłowo wymawiać sanskryckie słowa. Okazuje się, że język polski należy do grupy języków indoeuropejskich i wiele słów w starym języku hinduskim brzmi podobnie; np. jeden – ong, dwa – dva, trzy – tri. Ważne jest wymawianie „r” w taki sposób, w jaki wymawiamy ją w języku polskim.

Wiele razy pomagałam sobie w trudnych chwilach słuchaniem mantr i ich śpiewaniem. Moją ulubioną jest Ek Ong Kaar Sat Nam Siri Wahe Guru. Ostatnio na zajęciach w Pracowni Mistrza wróciliśmy do medytacji z tą mantrą o niesamowitej mocy.

Podczas jej intonowania można poczuć wibrowanie poszczególnych słów w każdej z czakr. Zaczynamy od mocnego Ek z pierwszej czakry, Ong wibruje w drugiej, przechodząc w długie Kaar, Sat pobudza trzecią czakrę, Naam przechodzi przez czwartą i kończy się w piątej dzięki przedłużeniu „m”, Siri wibruje w szóstej, dźwięki wahe guru od czubka głowy, otulają nas kaskadą spływającej w dół energii.
Czas trwania Ek Ong Kaar jest równy Sat Nam i trwa długo, Siri jest krótkie, a Wahe guru trwa połowę czas dwóch pierwszych partii mantry.

Jej znaczenie jest następujące:

Ek Ong Kaar – Wszystko jest jedną Kreacją

Sat Nam – prawda jej jej imieniem

Siri – mądrość

Wahe guru – radość przechodzenia z ciemności do światła

Nie wstydź się kobiecego pierwiastka

Medytacja Adi Shakti w Parcowni Mistrza

Od wielu lat obserwuję i uczestniczę w budowaniu mocy Kobiet. I cieszę się, że mamy coraz więcej do powiedzenia, coraz więcej robimy i coraz bardziej tę energię kobiecą widać… właściwie wszędzie. Na całe szczęście kobiety są wreszcie widoczne w życiu społecznym, publicznym, zawodowym. Na przeróżnych warsztatach, na których bywam, a także na zajęciach jogi, to kobiety przeważają wśród uczestników. I trochę przewrotnie, posta z okazji Dnia Kobiet, postanowiłam napisać o mężczyznach.

Za każdym razem cieszę się, gdy pojawiają się na jodze. Bardzo szanuję i cenię chęć do odkrycia i pokazania swojej delikatnej strony. Zdarza się, że widzę walkę z sobą samym i coś w rodzaju wstydu, że jakieś ćwiczenie nie wychodzi albo jest dla Was trudne. Jest jeszcze chęć udowodnienia, że potrafię, że uda mi się, trochę siłowania się ze sobą, ale przychodzi moment, że zaczynasz akceptować siebie w takiej formie i stanie, w jakim jesteś i to jest wspaniałe.

Wiele się mówi i pisze, że to kobiety są przyszłością świata, ale mi się wydaje, że dążenie do jakiegoś matriarchatu jest przegięciem w drugą stronę. Najlepsza jest równowaga. Wiele kobiet już znalazło w sobie siłę do działania, jesteśmy aktywne, zaradne i odważne. Nie musimy być „takie male”, żebyście się nami opiekowali, co nie oznacza, że jesteście niepotrzebni. Jesteście! Potrzebujemy Was. Potrzebujemy Waszej siły i energii, ale potrzebujemy również Waszej radości, czułości i łagodności. I szerokich horyzontów. Być może tym, co część osób blokuje do odkrywania swojej miękkiej, łagodnej strony jest wstyd. W obawie przed zranieniem, odrzuceniem, upokorzeniem; tym, że wyjdę na głupka nie chcesz odsłonić tej cząstki siebie, która stanowi o Tobie jako kompletnym człowieku. Mało się mówi o wstydzie. Łatwiej przyznać się do gniewu – emocji, która generuje dużo siły. Ale mało kto zdaje sobie sprawę, że wstyd, napędza gniew lub jest drugą stroną tego samego medalu, bo gniew jest skierowany na zewnątrz i może być niszczący dla kogoś innego, a wstyd jest skierowany do wewnątrz i niszczy od środka Ciebie.
Wstyd jest emocją, która zdaje się siłę odbierać. Jest również emocją, która blokuje drugą czakrę – aspekt kreatywności, doświadczania przyjemności w życiu, płynięcia na fali chwili obecnej. Tu każdy może zadać sobie pytanie ile razy zrezygnował z czegoś z obawy przed zrobieniem z siebie … tu możesz wstawić dowolne słowo pasujące do Twoich doświadczeń.

Nie mam złotego środka, jak przekuć negatywny aspekt wstydu w coś pozytywnego. Może odpowiedź znajdziemy na jodze w pracy z drugą czakrą? Może w medytacji z bakhti mantrą Adi Shakti, którą teraz praktykujemy na jodze w Pracowni Mistrza i na ostatnich zajęciach w Przystanku Jogi?

Dzisiaj świat potrzebuje partnerstwa, równowagi, świadomości kim jestem, co mogę zrobić, żeby światu było ze mną lepiej. Shivy i Shakti – unii boskiego pierwiastka męskiego i boskiego pierwiastka kobiecego – bycia w jodze również poza matą.

„Niech całe braterstwo rodzaju ludzkiego, będzie najwyższym zakonem joginów – opanuj swój umysł i opanuj świat” – jak mówi wers z Japji Sahib.

Medytacja Adi Shakti – inwokacja do Kosmicznej Matki

Medytacja Kosmicznej Matki

W ostatni czwartek 24 lutego, zastanawiałam się jaką medytację zrobić na zajęciach, żeby energetycznie wesprzeć zaatakowaną Ukrainę. Wzięłam do ręki książkę z opisami kriji i medytacji i otworzyła mi się na stronie z Medytacją nad Boską Matką i stwierdziłam, że to jest to. Każda matka chce, żeby jej dzieci żyły w pokoju. Szczęśliwie. Zwrócenie się do pierwotnej kobiecej energii, aby otaczała opieką potrzebujących, wydało mi się właściwe.

Medytacja jest rodzajem medytacji projekcyjnej z mantrą. Wizualizujemy w niej kosmiczne łono, jako źródło, w którym wszystko powstaje, a następnie wysyłamy w świat wspierającą energię kreacji i ochrony.
W obecnej sytuacji działanie ma największą wartość; realna pomoc osobom z Ukrainy, które walczą, ale również tym, którzy chcą schronić się przed wojną, jest najbardziej potrzebna, ale mentalne i energetyczne wsparcie ma ogromną wartość.

„Gdy medytujecie głęboko, aż do ekstatycznej autohipnozy, która łączy niebo, ziemię, jaźń, podświadomość uwalnia powódź myśli… Fala za falą… Każda myśl ma wpływ i skutki. By przełamać stare wzorce, musicie wziąć wsparcie gromu – mantry, by przebić się aż do rdzenia waszych negatywnych myśli i zamienić je w energię pozytywną.”
„Tak więc każda cząstka wibruje w Was, jak jedna, stapiając się w ekstazie świadomości. Stajecie się tą mantrą i cały wszechświat medytuje z Wami.” (Yogi Bhajan).

Medytacja nad Kosmiczną (Boską) Matką składa się z czterech części. Czas przeznaczony na każdą powinien być równy. Na zajęciach w Pracowni Mistrza każda z nich trwała ok. 5 min, więc cała medytacja to 20 min.
Część I
W klasycznej pozycji medytacyjnej wizualizuj kosmiczne łono, w którym wszystko ma swój początek. Energia ze Źródła podąża ku nieskończoności w formie spirali.
Część II
Bez otwierania oczu, przenieś dłonie na wysokość twarzy i zrób z nich miseczki. Projektuj, wysyłanie przez nie światła, płynącego ku Nieskończoności.
Część III
Utrzymuj dłonie na wysokości twarzy. Wizualizuj światło tworzące ochronny okrąg wokół wszystkich, którzy tego potrzebują. Śpiewaj mantrę Sa Ta Na Ma, odzwierciedlającą odwieczny cykl życia, rozwoju, rozpadu i ponownego odrodzenia.
Część IV
Utrzymując mudrę i projekcję śpiewaj mantrę:
Adi Shakti, Adi Shakti, Adi Shakti, Namo Namo
Sarab Shakti, Sarab Shakti, Sarab Shakti, Namo Namo
Pritham Bhagvati, Pritham Bhagvati, Pritham Bhagvati, Namo Namo
Kundalini Mata Shakti, Mata Shakti, Namo Namo

Znaczenie mantry:
Wzywam pierwotną moc
Wzywam wszystko przenikającą moc i energię
Wzywam źródło Kreacji
Wzywam twórczą moc Kundalini – pierwotną moc matki

Jeśli możesz pomóc realnie – pomóż. Jeśli chcesz energetycznie wesprzeć potrzebujących, dołącz do medytacji nagranej na ostatnich zajęciach.

Medytacja Kosmicznej Matki

Praktyka Yin w czasach Yang

Pozycja dziecka

Gdy nawiązałam współpracę z Przystankiem Jogi, przy okazji spróbowałam Yin Jogi i stwierdziłam, że moje ciało bardzo lubi ten rodzaj praktyki. Po każdych zajęciach czuję się świetnie, jakbym dostała potężny zastrzyk energii. Doszłam do wniosku, że joga Yin pomaga rozpuścić różne blokady energetyczne, które tworzą się w zwykłym, codziennym funkcjonowaniu. A może i te starsze?

W każdym razie ta praktyka polega na pozostawaniu w asanach przez kilka minut, dobrze rozciąga i fajnie uzupełnia się z Kundalini Jogą, której krije łączą wiele elementów; ruch, oddech, mudry i mantry i samego rozciągania kojarzonego ze stretchingiem nie jest w nich dużo. Niestety na zajęcia do Hani w Przystanku Jogi chodzę nieregularnie. Właściwie wtedy, gdy pracuję z domu, a jeszcze ostatnio doszły różne historie covidowe, więc na zajęciach w studio (jako uczestniczka) nie byłam dawno, choć korzystam z filmów na Youtubie, robiąc sobie praktykę w domu.

Na sesjach Yin Jogi stosuje się kilkadziesiąt podstawowych asan z Hatha Jogi, które mają trochę odmienne, ale fantazyjne nazwy np. kot ciągnący swój ogon:-). Używamy pomocy (bolsterów, kostek, paska i kocy). Te zajęcia są bardzo wyciszające i stają się prawdziwym balsamem również na przebodźcowany umysł, zwłaszcza, że każde kończą się relaksem.

Yin Joga zaciekawiła mnie na tyle, że postanowiłam zgłębić temat, zaczynając od zakupu książki Oli Kuriaty, w której są pokazane m.in. sekwencje nakierowane na pracę meridianów. Różne pojęcia z Yin Jogi łączą się z określeniami stosowanymi w Kundalini Jodze: Qi – Prana, meridiany – nadis itp.
To mnie bardzo interesuje; przy okazji analizowania kriji kundalini jogi, odkrywałam, że w zestawie na stres nadnerczy i nerek, działamy na potrójny ogrzewacz, a w zestawie przeciwdziałającym wczesnej menopauzie, na meridian powiązany z pracą jajników. Ale to są takie moje małe odkrycia, a zagadnienia przepływu energii na tyle interesujące, że chciałabym wiedzieć jak to działa i dlaczego. Oprócz tego, wiedza o meridianach łączy się również z mudrami, czyli układami dłoni, wpływającymi na pracę organizmu – to kolejny temat, który mnie ciekawi i zaczynam powolutku rozumieć dlaczego w niektórych ćwiczeniach stosujemy określone mudry np. przy ruchach okrężnych ramion (do tyłu), kciukiem dociskamy podstawę małego palca, zamykając dłoń w pięść.

Jednak są to jakieś fragmenty, które udaje mi się skojarzyć, a ja chciałabym zrozumieć więcej, z uwagi na zainteresowanie terapeutyczną mocą jogi. Okazuje się, że wyartykułowanie chęci zgłębienia tematu, następnego dnia zaczęło się materializować w postaci posta na fejsbuku informującego o kursie Yin Jogi, połączonego z nauką o meridianach i punktach akupresurowych. Dodatkowym bardzo interesującym mnie obszarem, który będzie przedmiotem kursu jest anatomia i praca bioder, najczęściej występujące patologie i analiza asan w odniesieniu do pracy miednicy, więc zapaliłam się do niego bardzo:-)

Może za jakiś czas zaproszę Was na zajęcia Yin Jogi? A może połączę Yin z Kundalini Jogą? Kto wie:-)

Przesłanie numerologiczne roku 2022

Joga w plenerze

Te trzy dwójki w roku 2022 wydają się być znaczące. Dwie dwójki roku 2020 wszyscy zapewne kojarzą z nową sytuacją, w której wszyscy się znaleźliśmy, czyli pandemią. Wszyscy wtedy uczyliśmy się, jak odnaleźć się w rzeczywistości zamknięcia i ograniczeń. W różnych rozmowach z rodziną i znajomymi, nawoływałam do tego, żeby nie popadać w panikę na skutek różnych medialnych doniesień, tylko obserwować sytuację. Zresztą do tej pory uważam, że w podejmowaniu decyzji, dobrze jest uwzględniać również własne obserwacje i doświadczenie. I nie widzę nic złego w tym, żeby w ich wyniku swoje poglądy zmienić.

Na początku ubiegłego roku, napisałam posta o szansie na łączenie przeciwieństw w roku 2021, jako roku piątki. Jeśli macie ochotę do niego zajrzeć, to otworzy się po kliknięciu w link. Z mojej perspektywy te próby łączenia przeciwieństw, były średnio udane;-) Częściowo tak, zwłaszcza biorąc pod uwagę prowadzenie zajęć dla wspaniałej grupy jogowej Pracowni Mistrza i to, że udało się je pogodzić z sesjami dla studia Przystanek Jogi, gdzie zaczyna się formować grupa stałych uczestników. A rolę nauczycielki jogi przez większość roku, dawało się pogodzić z pracą zawodową w korporacji.
Natomiast końcówka roku, a w zasadzie czas od sierpnia do połowy grudnia, dały mi konkretnie w kość – głównie na gruncie zawodowym. To w tym obszarze łączenie przeciwieństw dało w łeb i bardziej przypominało przeciąganie liny i siłowanie się w relacjach i z zadaniami w pracy, a także ze sobą. Uczucie utknięcia w niekomfortowej sytuacji, umęczyło mnie bardzo, więc początek roku 2022 zaczynam od układania się na nowo w kwestiach zawodowych.

Wczoraj na fejsbukowej grupie Evolving Kundalini, trafiłam na wspaniały artykuł nauczyciela Jivan Mukta Singha, u którego kiedyś byłam na sesji medytacyjnej i tam pierwszy raz doświadczyłam Pranicznej Medytacji dla Ośrodka Serca (pod linkiem znajdziesz film na youtube).
W artykule jest mowa o znaczeniu liczby 2 i 6, które mogą wpłynąć na zbiorową świadomość w roku 2022. Dodałabym jeszcze liczbę 4, rozpatrując 2022, jako znaczenie pojedynczej cyfry 2, sumę wszystkich dwójek roku jako Liczby Przeznaczenia (siła), czyli 6 oraz Liczbę Daru (suma dwóch ostatnich cyfr roku, czyli 4), która jest siłą do zaadaptowania.

Trochę to zagmatwałam, więc po kolei…

Zgodnie z numerologią Kundalini Jogi, całą datę urodzenia rozpatrujemy, jako całość, jak również grupując pewne jej cyfry i tak z sumy poszczególnych cyfr uzyskujemy następujące jakości:

Liczbę Duszy, jako wyzwanie, stanowiącą sumę cyfr dnia urodzin
Liczbę Karmy, jako wyzwanie, którą jest miesiąc urodzin
Liczbę Daru, jako siłę, którą jest suma dwóch ostatnich cyfr roku urodzenia
Liczbę Przeznaczenia, którą stanowi suma wszystkich cyfr roku urodzenia
Liczbę Ścieżki, którą stanowi suma wszystkich cyfr daty urodzenia

Cyfry sumujemy do jednej liczby od 1 do 9 i odpowiadają one charakterystyce ciał w Kundalini Jodze.

Ponieważ nr roku 2022 jest uniwersalny dla wszystkich, więc rozpatrujemy tylko 2,4 i 6, jako uniwersalne.

W numerologii i koncepcji 10 ciał, liczba 2 łączy się z Umysłem Negatywnym, czyli ochronną funkcją umysłu. Umysł Negatywny szacuje zagrożenia, kiedy podejmujemy decyzje, kiedy rozpatrujemy wcielenie w życie jakiegoś pomysłu.
Często nasze idee biorą się z chęci bycia częścią jakiejś wspólnoty, tworzenia jakiejś relacji; zwłaszcza teraz, gdy czasem dokucza izolacja powodowana pracą zdalną i w ogóle ograniczeniem kontaktów.
Chcemy w tej relacji, czy wspólnocie czuć się bezpiecznie, do tego dążymy. Koncepcja liczby 2 jest właśnie o tym; o chęci stworzenia z dwóch jakości, jednej. Przecież do tanga trzeba dwojga, co dwie głowy, to nie jedna, złączmy to do kupy (kupy nikt nie ruszy;-D)… Gdy śpimy z kimś w jednym łóżku, to jest nam cieplej, chyba, że druga osoba ściąga z nas kołdrę. No właśnie, to druga strona medalu z liczbą 2. Jeśli tylko próbujemy dopasować się do drugiej osoby lub wspólnoty, rezygnując jednocześnie z własnej indywidualności, to wtedy cierpimy.
Jeśli każde ściąga kołdrę na swoją stronę, to jest męka – nikt się nie wyśpi. Jeśli odpuścisz i pozwolisz ją sobie zabrać, to marzniesz, jeśli ty zawłaszczysz całą kołdrę, to jest ci ciepło, ale jesteś pod tą kołdrą sam.
Jest super, gdy można się do siebie przytulić i komfortowo wyspać we dwójkę, ale nie zawsze jest to możliwe, bo nie każdy jest stworzony dla każdego.

Prawdopodobnie ta liczba 2, która aż trzykrotnie powtarza się w numerze 2022 będzie dominować naszą świadomość. Zapowiada to niezłą jazdę. Globalne przeciąganie liny? Wiecie, jak ja jestem zmęczona po tych ostatnich miesiącach takiej właśnie walki o kołdrę? Bardzo. Wyobrażacie sobie taką sytuację, gdy wszyscy będą maksymalnie sfrustrowani z jednej strony chęcią dopasowania się do większości, a z drugiej chęcią narzucenia swojego zdania? Przecież to negatywnie odbija się na wszystkich. Co robić?

Ale ja widzę światełko w tunelu w postaci cyfry 4, wynikającej z sumy 2+2. Czwórka symbolizuje umysł medytacyjny. Zogniskowaną świadomość i bycie w tu i teraz, bez analizowania, bez oceniania, bez przyklejania etykiet. 4 w pozycji siły, to umiejętność tworzenia równowagi pomiędzy tym co zewnętrzne i wewnętrzne, pokora dharmy, służba ludzkości, intuicyjna wiedza, jak, gdzie i z kim działać.

Teraz zajmiemy się cyfrą 6, jako sumą trzech dwójek. W koncepcji 10 ciał, ciało szóste to linia łuku, czyli nasze pierwsze ciało energetyczne. Linia łuku, to nasza antena i nadajnik, łączące jednostkową świadomość z tą uniwersalną. Linia łuku koresponduje z szóstą czakrą, czyli intuicją.
Intuicja jest nam dzisiaj po prostu niezbędna, bo przecież można oszaleć, jeśli chce się tylko opierać na informacji z zewnątrz. Wszyscy jesteśmy przebodźcowani, przytłoczeni nadmiarem wiadomości, zadań, rzeczy do załatwienia i o których trzeba pamiętać. Intuicja jest narzędziem, które pomoże nam wybrać, bez zbytniego analizowania, co dla mnie, dla ciebie, jest dobre.
6 w pozycji Liczby Przeznaczenia oznacza konieczność nauczenia się spójności w myśleniu, komunikowaniu się i uczynkach, a także wytrwałość.

Początek roku zaczniemy w Pracowni Mistrza praktyką Kriji na równoważenie centrów wzajemnych połączeń i komunikacji. Intuicja mi podpowiada, że to dobra krija dla drugiego, czwartego i szóstego ciała:-) Działamy!

Przypisaniu posta korzystałam z książki Nirvair Singha „The ten light bodies of consciousness”, którą kiedyś kupiłam na warsztatach Białej Tantry w Rzymie, a zainspirował mnie artykuł Jivana Mukty, do którego zamieszczam link.