Asany – cel, czy środek do osiągnięcia celu?

Purvottanasa

Asana jest jednym z ośmiu stopni jogi klasycznej wg. Patanjalego. Początkowe podejście do asan oznaczało stabilną i wygodną pozycję w praktyce medytacji.  

Jednak współczesne podejście zostało zmodyfikowane głównie przez Krischnamachryę, który jest nazywany ojcem współczesnej jogi. Obecnie asana traktuje szerzej o pozycjach ciała, które mają na celu utrzymanie zdrowia fizycznego. 

We współczesnej jodze, to asana jest najczęściej punktem wyjścia do reintegracji osobistej, czyli przywracania równowagi ciała, umysłu i emocji. W pewien sposób, naturalnym jest w pierwszej kolejności wzmocnienie ciała, przed przystąpieniem do praktyki pranajamy
i medytacji, a te z kolei naturalnie prowadzą nas ku świadomemu stosowania w życiu jamy i nijamy. 

W Jogasutrach Patanjali definiuje asanę, jako sthirasukham asanam. Sthira oznacza: mocny, pewny, stabilny i w asanach odnosi się do siły, natomiast sukha oznacza: przyjemny, komfortowy i odnosi się do elastyczności. Przymiotniki te opisują stan w trakcie wykonywania asany i efekt, jaki przynoszą ciału i umysłowi.  

Praktyce asan towarzyszy koncentracja, a środkiem do uzyskania stanu równowagi sthiry i sukhy jest oddech i współdziałanie umysłu. Świadomość ciała, uważność na jego odpowiedzi w praktyce asan i w ogóle w praktyce jogi, pozwalają na lepsze poznanie samego siebie, co w efekcie przekłada się na zmianę podejścia do przeróżnych sytuacji,
z którymi stykamy i mierzymy się w codziennym życiu. 

Prawidłowe podejście do asan charakteryzuje się: 

  1. Właściwym doborem ćwiczeń do stanu, możliwości i stylu życia adepta. 
  1. Synchronizacją ruchu i oddechu, tak aby oddech był lekki i płynny przez cały czas wykonywania asany. 
  1. Wejściem do asany, uzyskaniem w niej komfortu i wyjściem z pozycji w bezpieczny sposób. 
  1. Respektowaniem możliwości ciała tzn. wykonywaniem ich w stopniu, na jaki ono pozwala (stosowanie modyfikacji i pomocy), ale również bez zbytniego pobłażania sobie. 

Podczas wykonywania asan i przechodzenia pomiędzy jedną i drugą (Vinyasa krama), jest zaangażowany cały układ mięśniowo-szkieletowy, system powięzi i nerwowy. Pracują mięśnie głębokie, masując narządy wewnętrzne, co stymuluje układ krwionośny, limfatyczny i hormonalny. Równoważymy centra energetyczne zwane czakrami, przez które swobodnie płynie energia życiowa, przywracając nas do stanu homeostazy. 

Keep up spirit Kriya – zestaw dla początkujących

Kundalini Joga opiera się na ok. 30 podstawowych asanach klasycznej Hatha Jogi i ich prawidłowe opanowanie na pewno bardzo ułatwia praktykę kriji, ale nie jest warunkiem koniecznym. Ja sama uczyłam się wykonywać asany jogi klasycznej w trakcie kursu nauczycielskiego i później na lekcjach u innych nauczycieli, warsztatach, z książek i filmów na youtube. Joga jest dziedziną, w której zawsze jest przestrzeń na rozwój i naukę.  

Krije są skonstruowane na zasadzie vinyasy tzn. jesteśmy w ruchu właściwie cały czas,
a wzbogacenie niektórych ćwiczeń czantowaniem mantr, utrzymywaniem określonych mudr, stosowaniem różnych rodzajów oddechu, urozmaica praktykę i czyni ją jeszcze bardziej ciekawą.  

Na zajęciach Kundalini Jogi w Piasecznie relaksowi zazwyczaj towarzyszą misy tybetańskie lub gong. Ćwiczymy i medytujemy z muzyką, która uprzyjemnia zajęcia. Zdarza się, że trafiają do Pracowni Mistrza uczestniczki, które przychodzą po prostu poćwiczyć asany, ale po przejściu elementu zaskoczenia, jakim są zajęcia Kundalini Jogi, dołączają do naszej społeczności. 

Jak zaczęłam uczyć jogi w Piasecznie – cz. 2 – Ania

Utthita Trikonasana

Moja droga do nauczania jogi była nieoczywista. Nigdy nie przyjaźniłam się ze sportem, z żadnym sportem.
Oczywiście lubiłam pływać, jeździć na rowerze czy na wrotkach za dzieciaka, ale orłem z Wuefu nigdy nie byłam. Na zajęcia jogi poszłam zachęcona przez przyjaciół, którzy sami stawiali pierwsze kroki w jednej z warszawskich szkół.
Pomyślałam, że spróbuję i ja. Za sukcesem, a sukcesem dla mnie było przedłużenie karnetu, stały dwie rzeczy. Jako świeżo upieczony magister filozofii nie miałam funduszy (to ta pierwsza rzecz) ani na superwypasione ubranie, ani na sprzęty, a okazało się, że jogę mogę ćwiczyć w jakiś starych dresach, t-shircie, za to butów, w ogóle nie potrzebuję.

Zainwestowałam jedynie w matę (niewiele) i w karnet (to był poważny wydatek, wtedy).
Druga rzecz, niezależna od niczego, to była moja elastyczność.
I tak się zaczęła moja przygoda z jogą.
Do pójścia na studia na AWF pchnęła mnie ciekawość. Po kilku latach na macie u różnych nauczycieli z Warszawy i z Piaseczna, chciałam czegoś więcej. Czegoś, na co nie było czasu podczas dziewięćdziesięcio-minutowych sesji. W tym czasie na jodze spędzałam około 6 godzin tygodniowo.

Studia podyplomowe na początku mnie rozczarowały, ale szybko się to zmieniło, kiedy dostałam pierwszą możliwość poprowadzenia zajęć i zastosowanie wiedzy w praktyce.
O zastępstwo poprosiła mnie moja wieloletnia nauczycielka Jola.
Strasznie panikowałam wiedząc jak wysoko jest postawiona poprzeczka. Otuchy dodawały mi znajome i życzliwe twarze, które świetnie znałam z zajęć jogi w Piasecznie, na które sama tak chętnie przychodziłam. Po pierwszych zajęciach, które poprowadziłam samodzielnie odsypiałam stres przez 8 godzin, mimo, że odbyły się rano. Byłam podekscytowana, wyczerpana i wiedziałam już wtedy, że chcę to robić.

Od tego momentu studia zaczęły wspierać mnie jako przyszłego nauczyciela, a zajęcia, które prowadziłam w zastępstwie, wspierały moje studiowanie. Aż pewnego dnia, zaczęłam prowadzić swoje zajęcia jogi w Strefie Kultury Piasecznie. Moje podopieczne zaczynały swoja przygodę z jogą, a ja mogłam zacząć swoja przygodę z nauczaniem Hatha Jogi.

Ania Błażejewska Chandra Namaskar (Powitanie Księżyca)

Oczywiście bez przychylności Wszechświata, wsparcia moich nauczycieli z Piaseczna, przyjaciół i znajomych, którzy od początku mnie dopingowali i pomagali jak mogli, nie dałabym rady ruszyć z kopyta i spełniać swoich marzeń. Wszystko potoczyło się dosyć szybko. I tak stałam się nauczycielką jogi.

Wtedy i w zasadzie nigdy nie zadawałam sobie pytań ile trzeba ćwiczyć by być joginką, albo nauczycielką. Ile godzin na macie tygodniowo wystarczy, ile jest za mało. Moja determinacja by joga stała się częścią mojego życia, wynikała z zupełnie innych źródeł. Nie miałam kasy, mieszkałam daleko od szkoły, nie miałam superekstraubrań, cierpiałam na totalny i beznadziejny brak wiary, miałam nadwagę konkretną, ale kierowała mną determinacja, która mnie doprowadziła do dziś. 10 czy 12 lat temu nikt by na mnie nie postawił złamanego grosza, że wytrwam w jodze, ba sama bym nie postawiła na siebie.
Z perspektywy jogi nie  ma wystarczająco często, wystarczająco długo, te pytania umierają w niebycie. Za chwilę po nich wkracza porównywanie się do innych, rywalizacja, niespokojne EGO. W jodze nie ma zazdrości, podziwiać można determinację, wytrwałość nawet przy niewielkim nakładzie czasu czy „słabych” postępach. Wtedy jest joga, tu i teraz w sile naszych słabości i podejmowanych działaniach dnia codziennego by zmienić JĄ -SŁABOŚĆ w naszą SIŁĘ.

Jak zaczęłam uczyć jogi w Piasecznie – cz. 1 – Ewa

Ewa pierwsze zajęcia Kundalini Jogi w Piasecznie

Jednym z warunków uzyskania certyfikatu instruktora jogi na kursie nauczycielskim, który ukończyłam, było uczestnictwo w 20 lekcjach Kundalini Jogi u innych nauczycieli.

Mieszkam w Piasecznie, pracowałam wówczas w Piasecznie i realizacja tego zadania wymagała pewnego wysiłku, związanego z dojazdem do szkoły jogi w Warszawie i powrotem do domu. Najczęściej chodziłam na Żurawią do Agnieszki Hari Kartar na godz. 18:50. Ze studia wychodziłam o 21:30, więc w domu byłam ok. 23:00. Właśnie wtedy pomyślałam o tym, że chcę uczyć w Piasecznie, żeby osoby chcące uprawiać Kundalini Jogę miały blisko na zajęcia.

Dojazdy do studia na Żurawiej zaowocowały tym, że przez jakiś czas byłam etatową zastępczynią Agnieszki. To też jest ciekawa historia:-) Tuż przed zakończeniem kursu nauczycielskiego, gdy byłam po egzaminie praktycznym, w długi weekend majowy, wybrałam się na jogę wraz z moją córką. Po przybyciu do sali, kilka minut czekaliśmy na pojawienie się prowadzącej w zastępstwie Agnieszki, Grażynki. Recepcjonistka ze studia poinformowała, że niestety nauczycielka nie może dojechać i zajęcia nie odbędą się, no chyba, że ktoś czuje się na siłach, żeby je poprowadzić i w tym momencie moja córcia podniosła rękę i wykrzyknęła: „moja mama jest na kursie nauczycielskim!”. Przybyli jogini zgodzili się, abym poprowadziła sesję i to było moje pierwsze publiczne uczenie Kundalini jogi. Umiałam wtedy uczyć jednej kriji (tej z egzaminu praktycznego – dla intuicji i kilku medytacji, które były przedmiotem mojej praktyki i treningu nauczycielskiego).

Pierwsze zajęcia Kundalini Jogi w Piasecznie miały miejsce 16 września 2014. Wynajmowałam wtedy salę, w której odbywały się treningi king-boxingu. Na początku uczestniczkami były znajome, moja szwagierka i kilka osób, które znalazły mój funpage na Facebooku m.in. Hania – właścicielka Przedszkola Koala. Hania do tej pory uczestniczy w moich zajęciach (od kliku miesięcy on-line) i zaproponowała wtedy, żebym korzystała z jej przedszkola po godzinach pracy i tam prowadziła jogę. Tak też się stało. Kilka lat spotykaliśmy się w Przedszkolu Koala. Na zajęcia przychodziło kilka osób, grupa się zmieniała, aż pod koniec ubiegłego roku znacznie się powiększyła i w przedszkolu zrobiło się trochę za ciasno.

W wyniku poszukiwań natrafiłam w internecie na informację o Pracowni Mistrza i od lutego tego roku, Pracownia Mistrza jest stałym miejscem naszych spotkań (z wyjątkiem lockdownu oczywiście). W każdym razie uroczy i przesympatyczni właściciele sali: Ania i Dawid goszczą nas w swojej firmie już 9 miesięcy. Sala mieści się tuż przy piaseczyńskim parku, w samym centrum Piaseczna, więc teraz mieszkańcy miasta i okolic mają blisko.

Nowa rzeczywistość spowodowała, że częściowo zajęcia odbywają się on-line, aby zapewnić bezpieczeństwo. Mają charakter transmisji z Pracowni Mistrza, więc zapraszam serdecznie każdą osobę, która pragnie kontaktu z ludźmi i niepowtarzalnej atmosfery, gdy jesteśmy w sangacie.

W następnych wpisach poznacie historię Ani i Tomka.